Artystyczne Gilgotanie

Publikacja

„MOCAK Forum”, nr 2/2012 [4]

Bez tytułu, 2012

Sztuka bywa droga, czasami nawet bardzo. Gdybyśmy chcieli stać się posiadaczami dzieła współczesnego artysty, na przykład Marka Rothki, musielibyśmy mieć na koncie około 80 milionów dolarów. Wielbiciele sztuki, którzy nie są potentatami naftowymi czy szejkami arabskimi, mogą tylko pomarzyć o takim zakupie. Sytuacja przeciętnego miłośnika sztuki współczesnej wcale nie jest jednak taka beznadziejna. Świetne rozwiązanie podsuwają mu pisma, które nie skupiają się na dziełach osiągających rekordowe ceny na aukcjach, ale stawiają na sztukę młodych, często nieznanych jeszcze twórców.

Ta kim czasopismem jest kwartalnik „Gili-Gili prezentuje”. Jego głównym celem jest prezentacja twórczości niszowych, nierzadko początkujących artystów. Każdy numer budowany jest wokół jednego tematu. Przedstawiane prace, poza wstępem od redakcji, pozbawione są jakiegokolwiek komentarza, a forma wydawnictwa zbliżona jest do książki artystycznej. Twórcy dobierani są w zależności od tematu numeru, tak aby współgrał on z ich dotychczasową twórczością lub był spójny z ich artystycznymi poszukiwaniami.

Temat pierwszego numeru to islandzki wulkan Eyjafjallajökull, drugiego – zazdrość i medycyna. Pod tym dość enigmatycznym tytułem, przywodzącym na myśl powieści Michała Choromańskiego, kryją się „skomplikowane relacje męsko-damskie. Ich sfera fizyczna i emocjonalna. Rozbuchany erotyzm i chłodna kalkulacja. Uczucia, którym ulegamy tak często, jak często nie jesteśmy w stanie nad nimi zapanować” – jak pisze we we wstępie do drugiego numeru Dariusz Vasina. Znajdziemy w nim przejmujące ekspresyjne obrazy oraz refleksyjny minimalizm formy przy bogactwie treści. Artyści prezentujący tu swoje prace różnią się pod względem postaw artystycznych, styli, podejścia do tematu. Każda rozkładówka to osobna, niepowtarzalna historia. Katastroficzna ilustracja Artura Blusiewicza sąsiaduje z subtelnym obrazem braku zaufania autorstwa Katarzyny Skrobiszewskiej. Jest także coś dla wielbicieli stylu retro, amerykańskich komiksów czy grupy artystycznej Neue Wilde. Co ważne, mimo tak szerokiego ujęcia tematu czytelnik nie ma poczucia kakofonii czy wizualnego chaosu, wszystkie prace bowiem układają się w wielowątkową, spójną opowieść, która nie nudzi.

Wydawnictwo Gili-Gili przywodzi na myśl także czasy szczytowej działalności mailartowców, ich wydawnictwa tworzone własnymi siłami, przy ograniczonych środkach czy „Nieregularnik Artystyczny Raster”;. Każdy numer opatrzony jest pieczątką z numerem edycji, co nasuwa kolejne skojarzenia z zinami z lat 80. Przeglądając „Zazdrość i medycynę” ma się wrażenie bycia częścią inicjatywy, która na przekór koniunkturze czy brakowi większego budżetu udowadnia, że jeżeli się w coś wierzy (w tym przypadku w dobrą sztukę), można stworzyć coś wartościowego. Pokazuje także trochę niedoceniane w naszym kraju, pozawystawiennicze sposoby prezentowania prac.

 

Cudzyslow
Katastroficzna ilustracja Artura
Blusiewicza sąsiaduje z subtelnym obrazem braku zaufania autorstwa Katarzyny Skrobiszewskiej

Bez tytułu, 2013

Potencjalny odbiorca sztuki ma okazję zabrać do domu jej namacalny kawałek, a nie tylko ulotne wspomnienia z obejrzanej wystawy. Czysto wizualny charakter pisma, bez wprowadzania do niego niepotrzebnej ideologii, sprzyja osobistym refleksjom podczas „lektury". Grupę Gili-Gili odpowiedzialną za powstanie kwartalnika tworzą artyści, absolwenci krakowskiej i warszawskiej ASP: Artur Blusiewicz, Joanna Kogut, Maja Maciejewska, Katarzyna Skrobiszewska,

Dariusz Vasina. Artyści, których prace znajdziemy w numerze „Zazdrość i medycyna”, to: Bogusław Bachorczyk, Emilia Bartkowska, Łukasz Belcarski, Artur Blusiewicz, Tomasz Daniec, Emma Dajska, Marcin Dymek, Joanna Fluder, Mariusz Gutowski, Grzegorz Kowalczyk, Maja Maciejewska, Dana Malicka, Ola Mróz, Kinga Nowak, Paweł Olszczyński, Piotr Panasiewicz, Marta Porażka, Anna Rakoczy, Helena Siemińska, Katarzyna Skrobiszewska, Dariusz Vasina, Bartosz Wajer, Maria Wegenke, Daniel Witnicki, Jakub Woynarowski.

   

crossmenu